Łamanie reklam pozostawia kryptowaluty bez szwanku

Transparenz: Redaktionell erstellt und geprüft.
Veröffentlicht am

Reklama to potężne narzędzie. Mniej jasne są uprawnienia brytyjskiego Urzędu ds. Standardów Reklamowych. Urząd ds. standardów reklamowych ponownie podejmuje działania przeciwko kryptowalutom. Problem w tym, że w Wielkiej Brytanii tak naprawdę nie ma nikogo innego. W środę ASA formalnie udzieliła reprymendy siedmiu firmom kryptograficznym za naruszenie standardów branży reklamowej. Już na początku lipca ostrzegał firmy przed niedocenianiem ryzyka inwestowania w niestabilną klasę aktywów, wprowadzaniem inwestorów w błąd i trywializacją kryptowalut. Promocja Papa Johna, w której prosi się klientów o „zamianę pizzy w Bitcoiny o wartości 10 funtów”, następuje po tym ostrzeżeniu kilka miesięcy…

Łamanie reklam pozostawia kryptowaluty bez szwanku

Reklama to potężne narzędzie. Mniej jasne są uprawnienia brytyjskiego Urzędu ds. Standardów Reklamowych.

Urząd ds. standardów reklamowych ponownie podejmuje działania przeciwko kryptowalutom. Problem w tym, że w Wielkiej Brytanii tak naprawdę nie ma nikogo innego.

W środę ASA formalnie udzieliła reprymendy siedmiu firmom kryptograficznym za naruszenie standardów branży reklamowej. Już na początku lipca ostrzegał firmy przed niedocenianiem ryzyka inwestowania w niestabilną klasę aktywów, wprowadzaniem inwestorów w błąd i trywializacją kryptowalut.

Promocja Papa Johna, w której prosi się klientów o „zamianę pizzy na Bitcoiny o wartości 10 funtów”, poprzedza to ostrzeżenie o kilka miesięcy. Natomiast wszystkie pozostałe orzeczenia publikowane przez ASA dotyczą reklam publikowanych od połowy lipca.

Być może standardy oczekiwane od reklamodawców kryptowalut były niejasne, na co narzekał dyrektor generalny aplikacji Luno. Orzeczenia ASA mają na celu pomóc w wyjaśnieniu, co uważa za dopuszczalne.

Nie są to jednak wskaźniki świadczące o tym, że branża boi się organów regulacyjnych. To wciąż „dziki zachód”, cokolwiek firmy mówią o spełnieniu pragnień. Organ samoregulacyjny branży reklamowej – nie specjalizujący się w skomplikowanych usługach finansowych – raczej nie wzbudzi strachu w sercach firm. Brakuje uprawnień do bezpośredniego karania, chociaż sprawcy recydywizmu mogą zostać skierowani do organu nadzorującego konkurencję i rynku w celu nałożenia poważniejszych sankcji.

Istnieje wiele trudnych pytań dotyczących tego, w jaki sposób należy regulować aktywa cyfrowe i kto powinien się tym zajmować. Nie jest to tak proste, jak powiedzenie – zapożyczając reklamę Luno z początku tego roku – „Jeśli widzisz Bitcoin w metrze, czas to uregulować”.

Ale jeśli zobaczysz reklamy Bitcoinów w metrze, prawdopodobnie nadszedł czas, aby organy nadzoru finansowego je uregulowały.

Aby być uczciwym, Urząd Nadzoru Finansowego od jakiegoś czasu nalega na przyznanie jurysdykcji nad promocjami kryptowalut. Obecnie zazwyczaj nie leży to w kompetencjach FCA. Konieczne jest działanie rządu w celu poszerzenia tzw. obwodu FCA. Konsultacje ze Skarbem Państwa w tej sprawie zakończono ponad rok temu. W szybko rozwijającej się branży trudno powiedzieć, że rząd Wielkiej Brytanii dotrzymuje kroku.

Powinno być jednak jasne, że uregulowanie reklamy kryptowalut nie wystarczy. A lekcja płynąca z wysiłków ASA jest taka, że ​​ważny jest wybór odpowiedniego organu regulacyjnego, który weźmie na siebie odpowiedzialność.

Niektórzy twierdzą, że nazywanie kryptowalut inwestycją nadaje jej status, na który nie zasługuje. Peter Hahn, emerytowany profesor ekonomii i finansów oraz były doradca Urzędu Regulacji Prudential, w liście do Financial Times argumentował, że lepiej regulować kryptowaluty jak hazard, a nie inwestycje.

Problem regulacji FCA zapewniających wiarygodność kryptowalut i powodujący zamieszanie co do tego, co obejmuje, a co nie, jest problemem, którego FCA jest bardzo świadoma. Ustępujący przewodniczący organizacji nadzorczej, Charles Randell, poświęcił we wrześniu przemówienie ryzykom związanym z „symbolicznymi” regulacjami w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu. Wspomnienie skandalu dotyczącego miniobligacji London Capital & Finance, w którym inwestorzy zakładali, że regulacja FCA dotyczy nie tylko spółki, ale także kupowanego przez nich produktu, jest żywe zarówno wśród organu regulacyjnego, jak i Banku Anglii, obecnie kierowanego przez byłego szefa FCA.

Ale traktowanie kryptowalut jako gry losowej również nie jest zadowalającym rozwiązaniem. Niezależny raport na temat regulacji upadłej firmy bukmacherskiej Football Index podkreślił niebezpieczeństwa wynikające z niewyraźnych granic jurysdykcyjnych między organami nadzorującymi finanse i hazard. W raporcie stwierdzono, że Komisja ds. Hazardu nie była świadoma kluczowych elementów modelu biznesowego „Football Exchange” oraz że FCA działała powolnie, niespójnie i słabo komunikowała się z innymi organami regulacyjnymi.

Opcje binarne – szybkie zakłady na ruchy na rynku finansowym – również porównano z hazardem pięć lat temu. Zakazano ich dopiero po przeniesieniu ich spod jurysdykcji Komisji ds. Hazardu do FCA.

Z własnych dowodów FCA wynika, że ​​spada odsetek inwestorów utożsamiających kryptowaluty z hazardem. Niezależnie od tego, czy organowi nadzoru finansowego się to podoba, czy nie, kryptowaluty mają mainstreamową wiarygodność, której nie można odmówić. FCA będzie musiała przyjąć na siebie większą rolę. Wyraźnie potrzebne są skoordynowane działania międzynarodowe, a regulacje dotyczące kryptowalut są niewątpliwie złożone. Jednak poleganie na niespecjalistycznych organach regulacyjnych w celu uporządkowania bałaganu w międzyczasie niesie ze sobą ryzyko.

cat.rutterpooley@ft.com

Źródło: „Financial Times”.